Mamy dla Ciebie prezent!
Odkryj kolekcję ekskluzywnych dzieł artystycznych i stań się właścicielem jednego z nich.
08h47 CEST
11/05/2026
- Nie poddam się - zapewnia w rozmowie z PAP.
Do tej pory udało się to jedynie amerykańskiemu ultramaratończykowi Deanowi Karnazesowi w 2006 roku. - Teraz ja, Polak, chłopak z małej miejscowości na Śląsku mam szansę napisać nową historię - powiedział biegacz w rozmowie z PAP.
Sobania w niedzielę wystartował na moście Golden Gate w San Francisco i po przebiegnięciu ponad 42 km ukończył pierwszy maraton w ramach wyzwania, które odbywa się w związku z 250-leciem podpisania Deklaracji Niepodległości USA. Finał biegu planowany jest na 28 czerwca z metą na Times Square w Nowym Jorku.
Ten projekt, jak wskazał, jest jednym z najbardziej wymagających w jego karierze – nie tylko fizycznie, ale przede wszystkim logistycznie. Przyznaje, że organizacja była trudniejsza niż podczas ostatniego biegu wszerz przez USA i pomimo roku przygotowań, nie wszystko udało się dopiąć na ostatni guzik. Jak dodał, pieniądze zebrane od sponsorów wystarczają „na styk” i modli się o to, by nagle nie wzrosły ceny paliw.
- Czuję się gotowy jak nigdy, bo naprawdę mocno walczyłem o to, żeby się przygotować. Szczerze mówiąc przestraszyłem się, że fizycznie mnie to tak dojedzie jak nigdy, że nie będę miał czasu na odpoczynek, będą loty, gdzie organizm się nie regeneruje tak dobrze, nogi puchną, zmienia się pogoda i strefy czasowe. Więc fizycznie jestem bardzo dobrze przygotowany, ale właśnie logistycznie, organizacyjnie jest mnóstwo problemów i trochę się o to boję - podkreślił.
W wyprawie oprócz niego bierze udział sześcioosobowy zespół, w tym fizjoterapeuta, operatorzy kamer, kierowcy i osoba odpowiedzialna za media społecznościowe. Pomiędzy większością stanów będą przemieszczać się głównie dwoma kamperami, a w przypadku Hawajów i Alaski - samolotem.
Biegacz pytany o to, czy zamierza dzielić maratony na więcej etapów, odpowiedział, że jedyne na co może sobie pozwolić to maksymalnie dwie piętnastominutowe przerwy w czasie każdego z nich i „dalej rura, żeby zdążyć na jazdę do kolejnego stanu”.
- Mam proste nastawienie, będę walczył do upadłego. Nie ma opcji, żebym się poddał. Myślę, że tak jak przy każdym projekcie to nastawienie i moja siła wewnętrzna wystarczą i znowu się wszystko uda - powiedział.
Wyprawie towarzyszyć będą także działania społeczne, w tym akcja edukacyjna dotycząca transplantologii „Twoje TAK ma moc” oraz zbiórka charytatywna dla fundacji STARS4STARS na rzecz dzieci poszkodowanych w wypadkach.
Sobania podkreśla, że jego celem jest nie tylko sportowy rekord, ale także inspirowanie innych, toteż hasłem biegu pozostaje „Możesz więcej niż myślisz”. Biegacz chce mieć pozytywny wpływ na innych i być żywym dowodem na to, że bez znajomości i pieniędzy na starcie, „chłopak z małego miasteczka mógł osiągnąć wszystko to, o czym marzył”.
Na całą wyprawę biegacz przygotował 10 par butów i dziesiątki litrów napojów izotonicznych.
Sobania bywa nazywany „Polskim Forrestem Gumpem”. W marcu 2025 r. ukończył bieg w poprzek Stanów Zjednoczonych. 15 września wyruszył z nowojorskiego Central Parku, by po prawie pięciu miesiącach skończyć swój bieg w San Diego. Przebiegł 125 maratonów, pokonując ponad 5250 km w 139 dni. Jest pierwszym Polakiem, któremu się to udało.
Wcześniej, w czerwcu 2023 r., Sobania zakończył bieg z Chorzowa do greckiego Maratonu i z powrotem. Pokonał 3600 km. Codziennie przebiegał maraton. Trasa wiodła przez Czechy, Słowację, Węgry, Serbię, Macedonię Północną i Grecję.
Z kolei w listopadzie 2022 r. długodystansowiec zakończył w ten sam sposób 60-dniowy bieg ze stadionu Piasta Gliwice pod Camp Nou. W Barcelonie spotkał się z kapitanem piłkarskiej reprezentacji Polski Robertem Lewandowskim.
Rok wcześniej pobiegł do Rzymu, gdzie uczestniczył w audiencji u papieża i zebrał 50 tys. złotych dla chorej na nowotwór dziewczynki.
Adrian Kowarzyk (PAP)
amk/ af/