Mamy dla Ciebie prezent!
Odkryj kolekcję ekskluzywnych dzieł artystycznych i stań się właścicielem jednego z nich.
08h57 CEST
30/03/2025
Polska wiceliderka światowego rankingu ma za sobą nie do końca udany początek sezonu, w trakcie którego po raz pierwszy od pięciu lat nie wygrała żadnego turnieju. Na kortach twardych na antypodach, Bliskim Wschodzie i w USA rozegrała wiele dobrych i zwycięskich meczów, ale po każdym starcie pozostawał niedosyt. Głośniej było o słabszym serwisie, dużej liczbie niewymuszonych błędów i porażkach, z których prawdopodobnie najbardziej bolesna była ostatnia - w ćwierćfinale w Miami z 19-letnią Alexandrą Ealą, która do tej pory zajmowała 140. pozycję w światowym rankingu.
"Oczywiście, ta porażka była niespodzianką. Jednak Filipinka zagrała w Miami bardzo dobry turniej. Wcześniej pokonała kilka rozstawionych zawodniczek, m.in. Jelenę Ostapenko i przede wszystkim Madison Keys. To dodało jej pewności siebie. Takie zwycięstwa napędzają. Z Igą zagrała bardzo dobry tenis. Wyszła na mecz bez obciążeń. Grała płaskimi uderzeniami. Wielkie ukłony dla niej za to zwycięstwo. Ale na pewno nie robiłbym z tej przegranej Igi jakiejś tragedii. +Era Świątek+ się nie skończyła. Wraz z Aryną Sabalenką Polka jest niezmiennie w TOP2 światowego tenisa" – skomentował Matkowski.
W kwietniu, po krótkiej przerwie, tenisowy tour przeniesie się do Europy i rozpocznie się dwumiesięczny cykl najważniejszych zawodów na kortach ziemnych.
"To, jak Świątek zagra w najbliższych tygodniach będzie tak naprawdę papierkiem lakmusowym jej dyspozycji i umiejętności. Korty ziemne są jej naturalnym środowiskiem i pokażą jej prawdziwą dyspozycję. Jeśli ponownie wygra turnieje WTA1000 w Madrycie i Rzymie, a potem paryski French Open, to zapomnimy o porażkach z początku sezonu. Iga zresztą zawsze powtarza, że najważniejszym jej turniejem w sezonie jest Roland Garros. Jeśli tam znowu będzie najlepsza, to +wygra+ sezon" – uważa Matkowski.
Nawiązując do najbliższych występów, nieco z przekąsem, dodał: "Zejdźmy na ziemię. Już nie zdarzy się taka sytuacja, jak dwa lata temu, gdy Iga wygrała 37 meczów z rzędu. To była absolutnie kosmiczna forma. Tyle, że od tego czasu +podrosła+ jej najpoważniejsza rywalka, Sabalenka, która znacznie poprawiła swoją grę. Przybyło kilka kolejnych młodych zawodniczek, jak choćby Mirra Andriejewa. Poza tym kilka rywalek z czołówki ma już za sobą wygrane z Igą i wychodząc przeciw niej na kort nie czują już takiej presji. Dlatego Polce gra się teraz trudniej".
"Ale uważam, że w najbliższych tygodniach będziemy cieszyć się z sukcesów Igi" - podsumował rekordzista pod względem liczby rozegranych meczów w reprezentacyjnych barwach w Pucharze Davisa.(PAP)
pż/ pp/