Mamy dla Ciebie prezent!
Odkryj kolekcję ekskluzywnych dzieł artystycznych i stań się właścicielem jednego z nich.
07h07 CEST
04/04/2025
Lato startował do Komitetu Wykonawczego UEFA w marcu 2011 roku. Do obsadzenia było wtedy siedem miejsc, a chętnych - trzynastu. W pierwszej turze ówczesny prezes PZPN dostał 10 głosów. Sześciu kandydatów uzyskało bezwzględną większość głosów i do obsadzenia pozostało jedno wolne miejsce. Zarządzono więc dodatkowo turę, w której na polskiego działacza oddano tylko dwa głosy.
Siedem lat wcześniej bezskutecznie do KW UEFA próbował dostać się również Michał Listkiewicz.
Ta sztuka udała się tylko dwóm Polakom - Leszkowi Rylskiemu (1956-64 i 1966-68) oraz Zbigniewowi Bońkowi, któremu właśnie kończy się druga kadencja.
W czwartek podczas Kongresu UEFA w Belgradzie, gdzie o siedem miejsc na czteroletnią kadencję ubiegało się 11 kandydatów, Kulesza - aktualny prezes PZPN - otrzymał 21 głosów na 55 możliwych i zajął ósmą lokatę. Zabrakło mu co najmniej ośmiu głosów.
"To nie jest taka prosta sprawa. Tam są różne koalicje, np. kraje zachodnie popierają się nawzajem. Żeby się dostać do Komitetu Wykonawczego - jeśli chodzi o Polaka obecnie - to jest właściwie +loteria+. Rzadko się to udaje. Owszem, przez ostatnie dwie kadencje był Zbyszek Boniek, ale on grał we Włoszech, mieszka tam, jest znany w Italii i całej piłkarskiej Europie. Ale próbować trzeba. Kto nie próbuje, to wiadomo co..." - powiedział Lato.
Jak wyglądają przedwyborcze spotkania kandydatów z działaczami z innych krajów?
"Czasami się umawiamy - ja zagłosuję na ciebie, ty na mnie. Ale później się okazuje, że nie wszyscy dotrzymują słowa. Wiadomo, jak to bywa. Głosowanie jest tajne, jednak potem i tak raczej wiadomo, kto na kogo głosował. Jeżeli ktoś sobie obliczył, ile miał otrzymać głosów, a nie dostał tyle, to mniej więcej można się zorientować" - przyznał były wybitny piłkarz, który funkcję prezesa PZPN sprawował w latach 2008-2012.
Kulesza podkreślił po swojej czwartkowej porażce, że przy okazji wyborów odbył wiele ważnych rozmów i spotkań. Jak dodał, Polska "zyskała ważnych sojuszników na arenie międzynarodowej". Lato zgadza się z tą opinią.
"Uważam, że prezes ma trochę racji. Jeżeli ktoś siedzi w domu i nigdzie nie chodzi, nie spotyka się z innymi przy okazji różnych wydarzeń, to jakie można wyrobić sobie kontakty? Trzeba być aktywnym w środowisku" - podkreślił.
"Moim zdaniem dobrze się stało, że wystartował. Mimo wszystko uważam, że i tak +zrobił+ niezły wynik" - zakończył Lato.
Rozmawiał Maciej Białek (PAP)
bia/ cegl/