Mamy dla Ciebie prezent!
Odkryj kolekcję ekskluzywnych dzieł artystycznych i stań się właścicielem jednego z nich.
06h37 CET
03/12/2025
Barcelona zmierzyła się z Atletico już teraz, ponieważ w styczniu oba zespoły, podobnie jak Real Madryt i Athletic Bilbao (grają awansem w środę), będą pauzować w lidze, aby powalczyć w Arabii Saudyjskiej o krajowy Superpuchar.
Do przerwy na Camp Nou było 1:1 - na gola dla gości w 19. minucie Alexa Baeny odpowiedział krótko potem Raphinha, ale w 36. minucie gospodarze mieli wielką szansę na objęcie prowadzenia.
Sędzia podyktował rzut karny. Do piłki tradycyjnie podszedł Lewandowski, zmylił bramkarza, ale... piłka po jego strzale poleciała bardzo wysoko nad poprzeczką. Mina polskiego piłkarza najlepiej świadczyła o tym, jak bardzo nieudana była to próba.
To już druga zmarnowana „jedenastka” przez 37-letniego napastnika w ciągu dwóch miesięcy. 5 października nie wykorzystał takiej szansy w meczu z Sevillą (1:4), wówczas jego strzał obronił bramkarz.
We wtorkowy wieczór Barcelona zdołała jednak się podnieść. W 65. minucie, przy pomocy m.in. Lewandowskiego, bramkę zdobył Dani Olmo.
Chwilę później polski napastnik został zmieniony, a jego koledzy w końcówce meczu podwyższyli na 3:1. W 90+6. minucie do siatki trafił zmiennik Polaka - Ferran Torres.
To bardzo ważne zwycięstwo „Dumy Katalonii” (37 pkt). Nie dość, że odniesione w starciu z silnym rywalem, to na dodatek pozwalające obrońcom tytułu umocnić się na prowadzeniu w tabeli. Nad Realem, który zagra w środę, mają już cztery punkty przewagi. Atletico jest czwarte - 31 pkt. (PAP)
bia/ cegl/