Mamy dla Ciebie prezent!
Odkryj kolekcję ekskluzywnych dzieł artystycznych i stań się właścicielem jednego z nich.
20h07 CET
18/02/2025
Polacy w ostatnim okienku eliminacji Eurobasketu 2025 zmierzą się w piątek z Litwą w katowickim Spodku i trzy dni później z Macedonią Północną na wyjeździe. Biało-czerwoni jako współgospodarze są pewni udziału w finałach ME, które rozpoczną się pod koniec sierpnia w czterech grupach - w Katowicach, Limassol, Tampere i Rydze.
„Lada dzień sprawy administracyjne mają przyspieszyć – chcemy naturalizować dwóch zawodników, żeby mieć odpowiedź na ewentualne kontuzje czy inne nieprzewidziane okoliczności. Chcemy mieć skład wyrównany, mocnych zawodników na każdej pozycji, bo ten Eurobasket jest bardzo ważny dla polskiej koszykówki. Cieszy mnie to, że obydwaj koszykarze deklarują nie tylko na udział w tym turnieju, ale i w kolejnych latach chcą grać dla reprezentacji” – podkreślił.
W rozpoczętym w poniedziałek zgrupowaniu w Katowicach brakuje Aleksandra Balcerowskiego (Unicaja Malaga) i Przemysława Żołnierewicza (King Szczecin) z powodu problemów zdrowotnych oraz kapitana Mateusza Ponitki, który przechodzi rehabilitację kolana po styczniowej operacji. Będzie on jednak z zespołem podczas piątkowego meczu przeciwko Litwie. W miejsce Balcerowskiego i Żołnierewicza powołani zostali Mikołaj Witliński z Trefla Sopot i Michał Kolenda z Legii Warszawa.
W pełni sił jest także inny z liderów Michał Sokołowski (Banco di Sardegna Sassari), który miał przez kilka tygodni, po meczach eliminacyjnych z Estonią w listopadzie, kłopoty ze stopą.
„+Sokół+ jest zdrowy i to jest najważniejsze. Trenuje na pełnych obrotach. Spodziewam się, że pod nieobecność Mateusza będzie na parkiecie mentalnym liderem. Cieszę się też, że Mateusz będzie z nami na ławce w Spodku, choć oczywiście na razie ma zakaz trenowania. To wielka rzecz dla budowy atmosfery w zespole. Jego obecność pokazuje, jak zależy mu na dobru tego zespołu. Oczekuję od każdego koszykarza, żeby dołożył tę cegiełkę – na parkiecie i w szatni” – zaznaczył Milicic.
Szkoleniowiec patrzy na dwa najbliższe mecze eliminacji jako na „poligon doświadczalny” przygotowujący do ME. Polska zajmuje ostatnie miejsce w grupie z bilansem 1-3.
„Choć do każdego meczu podchodzimy, aby go wygrać, nasza sytuacja jest specyficzna. Przede wszystkim myślę o tym, jak należy wykorzystać zawodników, by mieć wnioski na przyszłość, taką bazę przed mistrzostwami. Na pewno dotychczasowi rezerwowi dostaną prawdziwą szansę na zaprezentowanie przydatności do drużyny. Będą też +roszady+ taktyczne, pewne ustawienia, które chcemy rozwijać i przygotowywać na sierpniowy turniej” – ocenił.
W znacznym stopniu jest już gotowy plan przygotowań do Eurobasketu, pierwszych mistrzostw Europy mężczyzn od 2009 roku, których Polska będzie współgospodarzem. Zanim w lecie rozpoczną się przygotowania, pod koniec marca w Rydze biało-czerwoni poznają w losowaniu grupowych rywali. Jednym z nich będzie wskazana przez polską federację drużyna zaproszona. Dyrektor sportowy kadry Łukasz Koszarek wspominał w rozmowie z PAP, iż jedną z opcji jest wybór Islandii, radzącej sobie bardzo dobrze w eliminacjach, zespołu, za którym jeżdżą wierni kibice.
„Nie lubię gdybać, lubię konkrety, a te rozstrzygną się po ostatnich meczach kwalifikacji. W marcu wszystko się okaże, kto będzie w którym koszyku przed losowaniem. Wtedy zapadnie decyzja o wyborze federacji stowarzyszonej. Na pewno trafimy na wielkie zespoły, ale nie ma co spekulować. Patrzymy na siebie i szukamy swojej drogi” – dodał selekcjoner.
Plan przygotowań do ME przewiduje dużą liczbę sparingów, nawet osiem meczów towarzyskich.
„Rozpoczniemy przygotowania w drugiej połowie lipca. Mamy już potwierdzonych pięć sparingów, ośrodki, w których będziemy się przygotowywać. Chcemy dodać dwa, trzy mecze w Polsce z najmocniejszymi rywalami. Bardzo zależy nam na tym, aby kibice mogli zobaczyć tę drużynę jeszcze przed mistrzostwami ” – powiedział.
Chorwacki szkoleniowiec, który polskie obywatelstwo ma od 2003 r., traktuje turniej ME 2025 jako bardzo ważną imprezę w karierze. W Eurobaskecie 2022 biało-czerwoni pod jego wodzą zajęli wysokie, czwarte miejsce, awansując do czwórki po raz pierwszy od 1971 r. W ćwierćfinale pokonali obrońcę trofeum Słowenię z gwiazdą NBA Luką Doncicem.
„Turniej to możliwość zbudowania wynikami reprezentacji takiej euforii w Polsce, by młodzi ludzie wrócili do koszykarskich hal, by nasza dyscyplina cieszyła się znowu wielką popularnością, by zawodnicy byli gwiazdami i idolami dla młodych. To nie są tylko takie ogólne cele, to są także moje aspiracje osobiste” – podkreślił.
Ostatnie tygodnie Milicic, który od listopada nie pracuje w klubie, po tym jak został zwolniony z GeVi Napoli, spędził w USA. Tam studiuje i gra w zespole NCAA Tennessee Volunteers jego najstarszy syn – Igor, powoływany już do reprezentacji. Ten sezon jest dla niego bardzo udany – ma średnio 10,9 pkt i 7,8 zbiórek. Milicic pracowicie spędził czas w USA.
„W USA byłem ponad cztery tygodnie. Oglądałem treningi syna, trzy mecze na żywo, dużo rozmawialiśmy i analizowaliśmy. To zawsze jest inny kontakt niż przez internet. Jego sytuacja w zespole jest stabilna i solidna, ma szacunek kolegów. Jako rodzic jestem w pełni usatysfakcjonowany, w jakim jest miejscu. Byłem też na Florydzie edukacyjnie - uczestniczyłem w treningach jednego zespołu z college’u oraz jednego NBA. Zdradzić nazw nie mogę, bo generalnie osoby spoza organizacji nie są zapraszane na treningi. Ta możliwość stworzyła się dzięki kontaktom nieformalnym, przyjacielskim. Było też trochę urlopu z żoną na koniec" - zdradził.
Milicic junior ma szanse na wybór w czerwcowym drafcie do ligi NBA, ale – jak twierdzi ojciec - obydwaj podchodzą do tego ze spokojem. Trener cieszy się natomiast z postępów syna.
„Przede wszystkim zrobił postęp w obronie. Gra solidnie. Jest jednym z najważniejszym graczy w defensywie Tennessee. Druga sprawa to dużo większa swoboda w podejmowaniu decyzji: to pozwala mu na asysty, przeprowadzanie piłki po zbiórce. To jest duży plus w tym sezonie i tak naprawdę efekt pracy z głównym trenerem Rickiem Barnesem.
- Na razie Igor nie myśli o szansach na wybór, choć jest ich świadomy. Wie, że wszystko jest w jego rękach. Jest pozytywnie nastawiony i bardzo skupiony na obecnej sytuacji. Nie wiemy też, czy to będzie jego ostatni sezon na uczelni. To się okaże do końca miesiąca, czy zawodnicy z czwartego roku będą mogli studiować jeszcze jeden rok. To efekt ostatniego wyroku - NCAA przegrała w sądzie z zawodnikiem futbolu amerykańskiego w sprawie przedłużenia edukacji o piąty rok” – dodał.
Trener Milicic raczej nie zakłada podjęcia pracy w klubie jeszcze w tym sezonie, przed Eurobasketem. W minionym odniósł sukces w Napoli – zdobył Puchar Włoch, a Michał Sokołowski występujący wówczas w GeVi został najlepszym koszykarzem turnieju. W tym sezonie po ośmiu porażkach z rzędu władze neapolitańskiego klubu postanowiły dokonać zmiany na trenerskiej ławce, choć przyznawały, że była to trudna decyzja.
„Myślę, że będziemy mi bardzo trudno znaleźć obecnie taką pracę, jaką będę chciał. Jeśli pojawiają się propozycje, to od klubów z dużymi problemami. Nie jestem pewien, czy +wejście+ w taki układ byłoby dla mnie dobre przed mistrzostwami. Raczej nie podejmę pracy. Jak pojawi się jakaś ciekawa propozycja, to wtedy będę się zastanawiał. Skupiam się na kadrze, skautingu potencjalnych graczy reprezentacji. W planach jest także kolejny pobyt w USA, bo finałowy turniej ligi akademickiej NCAA odbędzie się w tym roku w San Antonio, czyli miejscu gdzie gra Jeremy Sochan” – zakończył.
Rozmawiała Olga Miriam Przybyłowicz (PAP)