Mamy dla Ciebie prezent!
Odkryj kolekcję ekskluzywnych dzieł artystycznych i stań się właścicielem jednego z nich.
21h36 CET
27/12/2025
Arsenal prowadził z Brighton po niespełna godzinie gry po golach Norwega Martina Odegaarda i samobójczym trafieniu głową Francuza Georginio Ruttera. W 64. minucie kontaktową bramkę zdobył Paragwajczyk Diego Gomez, popisując się skuteczną dobitką. Więcej bramek już nie padło.
Identyczne zwycięstwo odniósł także Manchester City na wyjeździe nad Nottingham Forest, choć to spotkanie miało nieco inny przebieg.
Do przerwy kibice nie oglądali goli. Na początku drugiej połowy trafienie dla gości zaliczył Holender Tijjani Reijnders, a krótko potem odpowiedział Omari Hutchinson. Decydujący cios podopieczni Josepa Guardioli zadali w 83. minucie - bramkę zdobył Francuz Rayan Cherki, który asystował przy pierwszym golu.
W czołówce tabeli nie nastąpiły więc zmiany. Liderem pozostał Arsenal, ma 42 punkty i o dwa wyprzedza Manchester City.
Trzecia jest Aston Villa (39), która wieczorem wygrała Londynie z piątą obecnie Chelsea (29) również 2:1. To jedenaste z rzędu zwycięstwo tej drużyny, w tym ósme w Premier League.
„The Blues” prowadzili do przerwy po golu w zamieszaniu podbramkowym Brazylijczyka Joao Pedro. Gospodarze mieli w pierwszej połowie zdecydowaną przewagę i kilka sytuacji, ale w drugiej części role się odwróciły.
Bohaterem Aston Villi okazał się Ollie Watkins. Wprowadzony na boisko w 58. minucie piłkarz strzelił dwa gole (63. i 84.), zapewniając gościom cenne zwycięstwo.
Całe spotkanie w ekipie z Birmingham rozegrał Matty Cash. W pierwszej połowie reprezentant Polski został ukarany żółtą kartką, po raz piąty w obecnym sezonie, co oznacza, że opuści najbliższy mecz - szlagier z liderem Arsenalem, również w Londynie.
Na czwarte miejsce awansował Liverpool (32). Aktualny mistrz kraju także 2:1 pokonał pozostający bez żadnego zwycięstwa i zamykający tabelę Wolverhampton Wanderers.
Po pierwszej połowie wydawało się, że „The Reds” odniosą łatwe zwycięstwo nad ligowym outsiderem. Prowadzili po golach Holendra Ryana Gravenbercha w 41. minucie oraz trafieniu chwilę później Niemca Floriana Wirtza.
W drugiej części Liverpool nie powiększył jednak swojego dorobku strzeleckiego, na dodatek stracił gola - w 51. minucie do siatki trafił Urugwajczyk Santiago Bueno.
Wolverhamton w 18 meczach zanotował 16 porażek i dwa remisy. To najdłuższa seria bez zwycięstwa od początku sezonu w historii Premier League.
Mecz na Anfield miał szczególną oprawę. Oddano hołd Diogo Jocie, który grał w obu klubach. 3 lipca Portugalczyk oraz jego młodszy brat Andre Silva, również piłkarz, zginęli w wypadku samochodowym. Jota występował w Wolverhampton w latach 2017-20, zanim przeniósł się do Liverpoolu.
Przed rozpoczęciem sobotniego meczu synowie Joty, Dinis i Duarte, wyszli na boisko wraz z kapitanem Liverpoolu Holenderem Virgilem van Dijkiem.
Wcześniej w pobliżu stadionu odsłonięto mural upamiętniający znakomitego piłkarza, przedstawiający Jotę układającego dłonie w kształt serca. Pod muralem widnieje napis „Forever 20” (to był jego numer na koszulce).
W czasie meczu, szczególnie w 20. minucie, fani obu drużyn skandowali nazwisko Portugalczyka. (PAP)
bia/ af/