Mamy dla Ciebie prezent!
Odkryj kolekcję ekskluzywnych dzieł artystycznych i stań się właścicielem jednego z nich.
10h37 CET
19/03/2026
Gwiazda numer jeden „królowej sportu” nie ukrywa, że wspomnienie chwili sprzed sześciu lat przyprawia o szybsze bicie serca.
- To dla mnie wyjątkowe miejsce, ponieważ ustanowiłem swój pierwszy rekord świata. To moment zmieniający życie, bo z dnia na dzień przechodzisz od tego, że nie masz rekordu do jego posiadania i później utrzymywania, co było jednym z moich największych marzeń z dzieciństwa - zaznaczył „Mondo”.
Wtedy z historycznych tabel wymazał wynik Francuza Renaud Lavilleniego, który w 2014 roku w Doniecku skoczył 6,16, i po raz pierwszy jego nazwisko pojawiło wśród rekordzistów. Wraca do Torunia w glorii zawodnika nie do pokonania.
Przed tygodniem w szwedzkiej Uppsali uzyskał 6,31, czyli - obrazowo - skoczył na dach dwupiętrowego domu. Na rozbiegu nikt nie jest tak szybki, jak on, kiedy wybija się w górę sprawia wrażenie, jakby grawitacja go nie dotyczyła. Wygląda elegancko i sprawia wrażenie, że nie wkłada w to żadnego wysiłku.
W Toruniu - w ostatnim starcie w zimowej części sezonu - będzie celować w 6,32, co tylko może mu pomóc umocnić status legendy. Bo złoty medal jest niemal pewny, gdyż ostatniej porażki doznał siedem lat temu. Jego najgroźniejszym rywalem będzie trenowany przez Marcina Szczepańskiego Grek Emmanouil Karalis, który w tym roku skoczył 6,17, co jest drugim najlepszym rezultatem w historii.
26-letni Duplantis zasugerował, że granica jego możliwości oscyluje wokół 6,40 m, choć wspomniał, że "to by zakrawało na szaleństwo". Do ustanowienia ostatniego rekordu użył sztywniejszej tyczki i wydłużył podejście z 20 do 22 kroków.
- Czułem się nieco dziwnie, ale nowa tyczka ma jeszcze większą moc - zauważył.
Jak przyznał na konferencji prasowej kilka dni przed przyjazdem do Torunia, spróbuje jeszcze trochę poeksperymentować. - I zobaczymy, gdzie mnie do zaprowadzi - dodał.
Według różnych modeli matematycznych teoretyczny limit ludzkich możliwości sięga ok. 6,50 m.
Urodzony w USA reprezentant Szwecji przesuwa jednak tę granicę co centymetr, co przynosi mu nie tylko chwałę, ale i pieniądze. Każdy rekord to bowiem nagrody od organizatorów zawodów i sponsorów.
Od zeszłego roku Duplantis, zaręczony z modelką i influencerką Desire Inglander, próbuje swoich sił również w branży muzycznej. Niedawno wydał nową piosenkę „Feelin' Myself”. Jak ocenił, „prawdopodobnie nie jest to najlepsza piosenka do słuchania podczas skoków”, ale jemu się podoba.
Duplantis jest jedną z niewielu supergwiazd lekkiej atletyki, których sława wykracza poza sport. Oprócz niego, do tego grona można zaliczyć np. mistrza olimpijskiego w biegu na 100 m Noah Lyles z USA, ukraińską skoczkinię wzwyż Jarosława Mahuczich czy biegające na 400 m Amerykankę Sydney McLaughlin-Levrone i Holenderkę Femke Bol.
W Toruniu, poza Szwedem, z tej grupy wystąpi tylko Mahuczich, co sprawia, że zawody jeszcze bardziej mogą być „teatrem jednego aktora”.
Początek imprezy w piątek, a konkurs skoku o tyczce mężczyzn zaplanowano na sobotni wieczór. (PAP)
pp/ sab/